Filmy Bollywood

Half Girlfriend (2017) – czyli indyjski friendzone

Jak każdy mniejszy i większy fan kina indyjskiego wie, od pewnego czasu filmy Bollywood puszczane są również w Polsce. Jednakże pomimo tej wiedzy i tak zaskoczyłam się, kiedy dowiedziałam się, że Half Girlfriend dotrze do polskich kin. Decyzja była szybka — jadę! Czy było warto? Zapraszam do rozwinięcia! 😉

Half-Girlfriend-1
Kliknij w plakat po więcej informacji o filmie

Madhav — jak mówi ulotka z kina, to przeciętny indyjski chłopak, pochodzi z małej miejscowości, Simrao, nie potrafi dobrze posługiwać się językiem angielskim, ale chce się dostać do jednej z najlepszych uczelni. Jest bardzo wrażliwy, wszystko głęboko przeżywa.
Riya — dziewczyna pochodząca z bogatej rodziny, z “delhijskiej klasy wyższej”. Piękna, młoda, popularna. Wydawałoby się, że ma w życiu wszystko. Stara się pokazać, że nie tak łatwo ją złamać.
Czy tych dwoje mają szansę, aby być razem?

Zacznę może od tego, że po włączeniu świateł w kinie, moją pierwszą myślą było: “Natalia, podobało Ci się!”. Zaraz potem mózg nadsyłał mi inne, w stylu: “No ale jest kilka niedociągnięć, niektóre wątki takie jakieś…”. No tak, film może nie jest najwyższych lotów, ale mnie oglądanie sprawiło przyjemność, a po to w sumie poszłam. W sumie nie nastawiałam się na nic, miałam gdzieś z tyłu głowy, że pewnie będzie to film inspirowany zachodnimi produkcjami, ale kiedy seans się zaczął, zapomniałam o wszystkim i skupiłam się na filmie. Starałam się nie zrazić, pomimo że początek był z lekka patetyczny, wręcz krzyczał do mnie z ekranu “Hej! Patrz, on jest biedny, ona bogata, nie ma co, nie uda się!”. Jakby na to spojrzeć z boku, historia Madhava i Riyi jest według mnie dosyć uniwersalna, mogłaby przydarzyć się każdej parze z zupełnie innej strony świata. Film jest też przewidywalny, przez co wiele traci. Naprawdę miałam cichą nadzieję, że chociaż zakończy się inaczej. I chociaż może już gdzieś widziałam podobną serię zdarzeń, to i tak mimo wszystko film mi się podobał.

Co się tyczy aktorów, to nie mogę powiedzieć, że mnie w pełni zachwycili. Zacznę może od Arjuna, bo on jedyny jakoś się wybronił. Pomimo, że momentami coś mi w nim zgrzytało, to jednak jego gra bardziej mnie do siebie przekonała. Dominowały w nim emocje, niekiedy zbyt przesadzone, ale jednak widać w nim było zaangażowanie. Shraddha za to wydawała mi się przez większość scen sztywna. Nie wiem, czy to wina jej postaci (Riya była dziwna), czy jej, ale jak dla mnie, mogła dać z siebie więcej. Widziałam ją w zdecydowanie lepszych rolach.

Co mnie pozytywnie zaskoczyło, to soundtrack, który polubiłam podczas seansu. Jak jeszcze przed obejrzeniem filmu, jakoś nie potrafiłam przekonać się do niektórych piosenek, tak teraz jestem w nich zakochana. W filmie muzyka brzmi jakoś inaczej, niż bez znania kontekstu. Pewnie od teraz utwory z Half Girlfriend przez dłuższy czas utrzymają się na mojej playliście. 😀

Podsumuję tę opinię moim ulubionym ostatnio stwierdzeniem. Film to średniaczek, ale ma ładną ścieżką dźwiękową. 😉 Historia być może oparta na znanym nam schemacie, da się przewidzieć dalszy rozwój akcji, a bohaterowie to dwa przeciwieństwa, których nie idzie momentami zrozumieć, to i tak oglądało mi się to wszystko z przyjemnością. Kino i wielki ekran chyba jednak robi swoje. 😛

3 serca

Widzieliście już Half Girlfriend? A może ktoś też był na nim w kinie?
Podobał się Wam? Dajcie znać w komentarzach! 😉

Gify autorstwa SalaamNamaste 😉

Reklamy

9 thoughts on “Half Girlfriend (2017) – czyli indyjski friendzone

  1. Ja tam jestem filmem zachwycona. Wiedziałam czego się spodziewać, bo wcześniej przeczytałam książkę, a i nie umknęło mi kiedy Mohit Suri powiedział, że będzie kilka zmian. Bardzo podobał mi się sposób poprowadzenia historii, choć przyznam, że brakowało mi tu kilku scen z książki. Aktorsko uważam, że wyszło bardzo dobrze. Zarówno główne postacie jak i drugoplanowe. Arjun był fenomenalny! Idealnie odtworzył postać Madhava na ekranie, solidnie przygotował się do roli i w kwestii koszykówki i jeśli chodzi o akcent mieszkańca Biharu. Co do Shraddhy, myślę, że ta ‚sztywność’ o ktoreb wspomniałaś, wynika z postaci Riyi. Nawet w książce można zauważyć jej rezerwę, dlatego myślę, że Shraddha dobrze przedstawiła nam swoją postać. Ścieżką dźwiękową jestem zachwycona od dawna, jest naprawdę świetna, wiec często do niej wracam i tak pewnie zostanie. 😊
    Osobiście film polecam mimo, że jest przewidywalny ❤

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dziękuję za obszerny komentarz z Twoją opinią! 😉 Co do książki, to w sumie z ciekawości chciałabym ją kiedyś przeczytać, bo uważam, że książki w większości przypadków ekranizacji są lepsze. 🙂

      Lubię to

  2. Jest to jeden z moich ulubionych filmów ❤ Kocham ostatnią scenę *-*
    Najbardziej jestem zachwycona Arjunem, bo on zagrał fenomenalnie! To z pewnością jego najlepsza dotychczasowa rola ❤ Shraddha również na plus, zagrała świetnie według mnie 🙂 Miała trudną postać do zagrania i spisała się. Mi też Riya wydawała się dziwna, czasami jej nie rozumiałam 😀 Ścieżka dźwiękowa jest fantastyczna! Ale rzecz jasna Phir Bhi Tumko Chaahunga najlepsze 💕

    Lubię to

  3. Tak podejrzewałam, że film może być średni – jakieś takie przeczucie od początku promocji mnie prześladuje 😛 Mimo wszystko i tak obejrzę, a może jednak mi się spodoba 😀 W każdym razie na pewno aż tak źle nie będzie, żebym się wynudziła 😉 Chociaż na dużym ekranie pewnie byłoby lepiej 😀

    Polubione przez 1 osoba

    1. No właśnie promocja filmów w Indiach czasami bywa odwrotnie proporcjonalna w stosunku do tego, co promuje. W przypadku „Half Girlfriend” również się tego obawiałam, dlatego w połowie wycofałam się i nie oglądałam ani nie czytałam niczego związanego z promocją. 😉

      Lubię to

  4. Moja reakcja po włączeniu świateł w kinie była podobna -” miało Ci się podobać, miało Cię oczarować, a znowu nie wyszło”. Film ma dużo niedociągnięć, aktorzy zrobili co mogli, no ale ciężko wykrzesać coś ze źle napisanej postaci 😦 Na szczęście soundtrack broni się sam! Utwory które lubiłam nadal lubię, te za którymi nie przepadałam polubiłam, chociaż Stay a Little Longer gdyby nie było grane dosłownie co chwilę, myślę że aż tak by mi się nie spodobało 😉

    Polubione przez 1 osoba

    1. Coś w tym jest. Być może ja też bym tak się tą piosenką nie jarała, gdyby nie to, że non stop ją puszczali. 😛 Bo z początku, kiedy wypuścili cały soundtrack, to jakoś do mnie angielskie piosenki nie przemówiły. 😉

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s